Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawe miejsce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawe miejsce. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 października 2014

18. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie

To już czwarte Targi Książki w Grodzie Kraka, na które wybrałyśmy się razem. W tym roku zamiast wiosennych Targów Książki Dziecięcej w Krakowie do jesiennej imprezy dołączył Salon Książki Dziecięcej. Wystawa odbyła się nowych halach, było więc przestronniej i przyjaźniej dla dzieci.

W poprzednich latach zwiedzanie odbywało się bardzo powoli, bo przy każdym stoisku Julia chciała się zatrzymać, wykonać jakąś pracę, wziąć udział w konkursie. W tym roku zwiedzałyśmy zupełnie inaczej. Julia podskakiwała obok mnie z bananem na buzi i tylko przy kilku stoiskach wydawców książki dziecięcej zdecydowała się zostać na dłużej. Zbierała zakładki do książek, oglądała, pytała, wybierała słodycze z koszyczków :-)
Zrobiłyśmy sobie piękne zakładki do książek na stoisku Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, sporo czasu spędziłyśmy na zabawach plastycznych przy Kreatywnych Maluchach Artyzan bawiąc się pucholiną, piaskiem kinetycznym i PlayMais. Sama nie umiałam stamtąd odejść, bo bardzo przyjemnie jest ugniatać takie struktury w dłoniach :-)

Kupiłyśmy książkę do zabaw z origami, krzyżówki ortograficzne, księgę łamigłówek, fioletową pucholinę i mały zestaw PlayMais. Jesteśmy dobrze wyposażone na zimowe wieczory!










poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Żory - Baranowice

Wycieczka do Żor:
1. Zwiedzanie żorskich zabytków
2. Zabawy w Miasteczku rowerowym i linowym placu zabaw
3. Wizyta w Baranowicach u Karolinki

sobota, 26 kwietnia 2014

Muzea gliwickie

Muzea gliwickie 2014.04.26

Zwiedzanie Gliwic z Rodzicami:
1. Willla Caro - zabytkowe pomieszczenia willi + wystawa o historii Kościoła i parafii pw. Wszystkich Świętych + wystawa czasowa Nowiny Paryzkie. Garderoba XIX-wiecznej elegantki
2. Zamek Piastowski - dzieje Gliwic i okolic od czasów mamutów do Wincentego Pstrowskiego, stroje śląskie i wystrój wnętrz
3. Kościół pw. Wszystkich Świętych (akurat trwało jakieś nabożeństwo prawosławne)
4. Zabudowa Gliwickiego Rynku i okolic
5. Pizza w Da Grasso (dziewczynki same wybrały składniki i przygotowały swoje pizze, za co dostały dyplom i po lizaku)

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Wycieczka krajoznawcza na Górę Św. Jana i Wierzysko w Mikołowie

Góra Świętego Jana 2014.04.21
1. Wododział Odry i Wisły
2. Szlak handlowy Kraków - Wrocław
3. Miejsce odkrywkowego wydobycia węgla
4. Pozostałości kopalni Marta Waleska
5. Kamieniołom
6. Bunkry z czasów II Wojny Światowej
7. Wieża wodna z 1926 roku
8. A na deser nadciągająca ulewa (nie zdążyliśmy)




piątek, 19 lipca 2013

Wrocław

Juleczko,
Spędziłyśmy we Wrocławiu prawie tydzień (15-20.07.2013). Ciocia Magda mieszka 10 minut drogi od dworca w przeciwnym kierunku niż rynek. Cały czas wędrowałyśmy na nogach. Jesteś niezwykłym dzieckiem jeśli chodzi o piesze wyprawy, nigdy się nie skarżysz, maszerujesz dzielnie i całą drogę chcesz się bawić w zagadki.
Byłyśmy we Wrocławskim Ogrodzie Botanicznym, w Ogrodzie Japońskim, przemierzyłyśmy wzdłuż i wszerz całe Stare Miasto, Ostrów Tumski. Odwiedziłyśmy różne place zabaw. Najlepszy był przy Teatrze Lalek i na Wyspie Słodowej. Nasze ulubione miejsca posiłków i odpoczynku to Nalanda, Vega, Cafe Roma (najlepsze lody na świecie) i Galeria Miejsce. Dwa pierwsze to jadłodajnie z wegetariańskim jedzeniem - pysznym, domowym, świeżym. Nalanda jest klubo-księgarnio-kawiarnią, więc czytałam Ci Twoje ulubione Mamy Mu ;-) Byłyśmy też na wycieczce tropem wrocławskich krasnali.
W środku tego wrocławskiego tygodnia wyrwałyśmy się na wieś. Ciocia Magda zabrała nad do Krapkowic, do swoich rodziców. Było przepięknie!
Po tym tygodniu czuję się Wrocławiem nasycona, przyjemnie zmęczona i tęsknię do spokojnego powolnego Mikołowa, Ty sprawiasz wrażenie jakby duże miasto nie robiło na Tobie większego wrażenia, czujesz się tutaj swobodnie i radośnie. Tylko bardzo tęsknisz do taty. Codziennie niezmiennie pytasz dlaczego jesteśmy tutaj bez niego... Na szczęście kolejny wyjazd będzie już wspólną rodzinną wyprawą :-)

Galeria: Wrocław 2013.07.15-20

niedziela, 14 lipca 2013

Mnożenie, bieganie i góry

Córko, uwielbiasz matematykę. W sklepach liczysz rzeczy na półkach i wieszakach :-) W drodze liczysz kroki, samochody, drzewa, ptaki, żuki... Ostatnio sprawdzałaś czy rodzice nie oszukują, że na liczydle jest 100 koralików. No i zaczęłaś mnożyć proste zadania w pamięci: 4*3, 3*5, 2*4. Zadziwiałaś się licząc w pamięci, że 3+5=8 i 4+4=8. Biegle liczysz do 100, ale zaczęłaś rozumieć na czym polega liczenie do 1000 i dalej :-)

Domagasz się także aby zabierać Cię na stadion. We miniony wtorek zrobiłaś 4,5 km (bieżnia, trawa i powrót do domu). Bieganie sprawia Ci radość!

No i chodzimy po górach:

  1. Goleszów PKP - Tuł - Wlk. Czantoria - Soszów - Stożek Schronisko - Mraźnice - Wisła Głębce PKP
  2. Soblówka - Przełęcz Kotarz - Młada Hora - Rycerki - Przeł. Przegibek - Wlk. Rycerzowa - Soblówka
  3. Wapienica - Błatnia - Klimczok - Szyndzielnia - Wapienica

sobota, 16 lutego 2013

Metro, Kalimba i Kopernik - Dzień 4

Z listu do rodzinki:


Wczoraj główną atrakcją była jazda metrem, musiałam tylko znaleźć jakiś cel podróży. Julia (duża) przypomniała mi o Kalimbie, więc wybrałyśmy się do kawiarni dla dzieci. Tam czułam się jak w niebie. Przez godzinę czytałam Murakamiego, a moja córka zajmowała się sobą zwiedzając lokal i bawiąc się zabawkami na specjalnie zaaranżowanej przestrzeni. Jazda metrem zrobiła na niej duże wrażenie i wypytała o wszystkie szczegóły dotyczące wagoników jakie jej przyszły do głowy. Przed Kalimbą znajduje się spory plac zabaw, gdzie mnóstwo rodziców z dziećmi spędzało czas w sobotnie południe. Spędziłyśmy tam ponad godzinę.
Następnie podjechałyśmy na Stare Miasto i zrobiłyśmy sobie spacer aż w końcu Julia orzekła, że teraz już pora pójść do Centrum Nauki Kopernik. I co było robić. Znalazłyśmy odpowiedni przystanek i znowu wylądowałyśmy w Koperniku. Tam z racji weekendu kolejka niebotyczna, ciągnąca się na zewnątrz. My mamy karnety, więc po prostu poszłyśmy do kasy po opaski i już. Zjadłyśmy obiad. Potem był mały płacz, że szafka w szatni, którą zajmowałyśmy przez dwa dni była zajęta (cud, że w ogóle jakaś była wolna!). Na szczęście poszłyśmy na te wystawy, na które brakło nam czasu wcześniej, więc było tam mało ludzi, czyli zwiedzanie znowu okazało się przyjemne :-)
Wzięłyśmy też udział w miniwarsztatach i zrobiłyśmy razem okulary 3D.
Ja o 17 byłam już tak zmęczona, że rozpoczęłam negocjacje w związku z powrotem do domu. Oj nie było to proste. Trzeba przecież jeszcze pomoczyć się w wodzie i odkopać kości ;-) 

piątek, 15 lutego 2013

Centrum Nauki Kopernik - Dzień 2 i 3

Galeria zdjęć - Ferie w Warszawie

Z listu do rodziny:

Wczoraj i dzisiaj spędziłyśmy w Centrum Nauki Kopernik.
Byłyśmy na dwóch projekcjach w Planetarium "Niebo Kopernika" - „Pod jednym niebem” i „Ziemia, Księżyc i Słońce”. Obie jesteśmy pod dużym wrażeniem. W naszych rozmowach utrwalamy teraz zdobyte przez Julię informacje, choć trudno mi się tłumaczy niektóre zjawiska, np. podczas picia gorącej czekolady w księgarni Julia chce się koniecznie dowiedzieć gdzie jest północ :D
Z wystaw najwięcej emocji wzbudziła "Bzz!", "Wszystko gra" (wystawa czasowa), "Świat w ruchu" i "Korzenie cywilizacji". Częściowo zobaczyłyśmy "Człowiek i środowisko", gdzie dla Julii najważniejsze było układanie narządów wewnątrz człowieka. Najwięcej czasu i uwagi moja córka poświęciła na eksperymenty związane z ruchem i muzyką, co wydaje się być zupełnie naturalne. Kolejne ulubione miejsca to cały sektor z wodą w Bzz! i w Korzeniach cywilizacji oraz wykopaliska archeologiczne, gdzie siedziała dzisiaj chyba ze 40 minut i wracała wielokrotnie. Wzięłyśmy także udział w miniwarsztatach krzesania ognia :-)
Mam nadzieję, że kiedyś taki obiekt jak CNK powstanie w Katowicach.  Sprawimy sobie wtedy karnet na cały rok i będziemy eksperymentować :-)
Przy okazji planowania wizyty w Koperniku odkryłam cykl programów Dlaczego? Po co? Jak? Julia obejrzała kilka odcinków. Teraz zadaje mi mnóstwo pytań, na które zna odpowiedzi i cieszy, kiedy sama może mi wyjaśnić dlaczego człowiek ma dwoje oczy i jak się robi lody. Program jest również inspiracją do przeprowadzenia niektórych eksperymentów w domu. Uważam, że to niezła alternatywa dla bajek na youtube :-)
Obiady jadłyśmy w Koperniku, a dzisiaj wybrałyśmy się jeszcze do "Czułego Barbarzyńcy" poobcować z książką. Na powrocie spacer przez Park Skaryszewski.
Dwa intensywne i udane dni. Dużo przejazdów tramwajami i autobusami. Jutro chciałabym zapewnić Julce jazdę metrem i niewykluczam jeszcze jednej krótkiej wizyty w Koperniku ;-)
Co ciekawe, wczoraj wróciłyśmy bardzo zmęczone, a dzisiaj Julia miała jeszcze siły na spacer. Jest także zafascynowana komunikacją miejską i przestrzenią dużego miasta. Zadaje dużo pytań i stara się ogarnąć to wszystko co ją otacza. Poruszmy się takim normalnym marszem, bez zbędnego marudzenia i duuuużżżooooo rozmawiamy. Buzia jej się nie zamyka :-)

czwartek, 26 lipca 2012

Browarek na Jurze

Browarek to takie magiczne miejsce odkryte przez naszych bliskich znajomych. Działka znajduje się na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i jest pięknie położona. Z jednej strony graniczy z lasem, a po przeciwnej z nitką kolei PKP (Warszawa-Katowice), natomiast po bokach z rzeką Białką i lasem :-) W tym roku byliśmy tam już po raz trzeci.
Galerie zdjęć: Browarek 2009, Browarek 2010, Browarek 2012.

Bardzo lubię te wspólne pobyty, bo dzięki nim Julia może spędzać całe dnie na świeżym powietrzu i z innymi dziećmi. Obserwuję jak radzi sobie w relacjach z innymi, walczy o swoją przestrzeń, uczy się rywalizacji, poznaje nowe zabawy, doświadcza nowych rzeczy. Każda podróż, wyjazd i wycieczka to dla maluchów wielki krok w rozwoju, nabywaniu  nowych umiejętności i poznawaniu świata. Po każdym powrocie widzę te nowe osiągnięcia i wiem, że podróże uczą szybciej i lepiej niż cała dydaktyka świata :-)

Co robiłyśmy? Zbierałyśmy maliny i jagody leśne, chodziłyśmy na długie spacery, oglądałyśmy zamki (Mirów, Bobolice, Morsko), kąpałyśmy się w jeziorze (Kostkowice), biegałyśmy, skakałyśmy i cieszyłyśmy się każdą pogodą jak nam się trafiła :-) Było fantastycznie!










niedziela, 3 czerwca 2012

2. Targi Książki dla Dzieci w Krakowie

Wybrałyśmy się na 2. Targi Książki do Krakowa. Podróż z Julią jest dla mnie bardzo przyjemna. Najpierw busem do Krakowa, potem spacer przez Stare Miasto, śniadanie w lubianej przez nas Gospodzie Koko na ulicy Gołębiej, skąd już tylko kilka kroków na Plac Wszystkich Świętych, gdzie odjeżdża tramwaj na ulicę Centralną (tam mieszczą się hale targowe).
Odwiedziłyśmy wielu wydawców, poczyniłyśmy sprawunki, skupiając się przede wszystkim na pracach plastycznych i zabawach zorganizowanych przez wystawców. Julia uczestniczyła także w zajęciach zorganizowanych przez Małopolskie Przedszkole. Było to dla nas ciekawe doświadczenie, bo mogłyśmy sprawdzić jak to będzie w większej grupie dzieci, bez mamy. Byłam blisko, obserwowałam i starałam się nie ingerować :-) Julia w dużym skupieniu uczestniczyła w zajęciach z innymi dziećmi, potem wykonała wianek z filcu, a następnie samodzielnie otwarła słomkę i soczek w kartoniku. Ja wiem, że ten soczek to śmieszna sprawa, ale córka nie ma doświadczenia z takimi napojami ;-) Podczas tych zajęć była uważna, skupiona, jak nie wiedziała jak coś zrobić obserwowała innych i potem już radziła sobie sama. Byłam bardzo dumna i jestem spokojna, że moje dziecko jest gotowe na pójście do przedszkola i czerpanie z tego faktu radości.
Podróż powrotna również odbyła się spokojnie.
Bardzo lubię takie eskapady z córką!











wtorek, 15 maja 2012

Mamowo-córkowe popołudnie

Miałyśmy wczoraj bardzo kobiecy dzień. Po pracy zabrałam Julię na zakupy :-) Gdy udało nam się zrobić sprawunki (buty, tunika i spódniczka) poszłyśmy sobie do pierogarnii na obiad. Julia sama wybrała miejsce, mając wielką ochotę na pierogi z jagodami. Zadowoliła się wersją z truskawkami, bo to jeszcze nie sezon na owoce leśne. Kiedy skończyłyśmy jeść, poprosiła czy możemy jeszcze sobie trochę posiedzieć i porozmawiać :-) To było super! Siedziałyśmy więc i opowiadałyśmy sobie różne historie. Następnie te słodkie pierogi trzeba było wybiegać, więc w drodze do domu zatrzymałyśmy się w parku na placu zabaw. Ponieważ nie było innych dzieci, Julka mogła zmieniać do woli obiekty swoich harców. Po powrocie do domu była tak pełna wrażeń, że sama zajęła się zabawą w bal (ciągle przetwarza tego "Kopciuszka" z Ateneum) i robienie przyjęcia. Nie bardzo chciała mojego towarzystwa w tych działaniach, towarzyszyłam jej zatem nad deską do prasowania i też było fajnie :-)

To była bardzo udane babskie popołudnie!



Kopciuszek w Ateneum

W minioną niedzielę wybrałyśmy się z Julią do Śląskiego Teatru Lalek i Aktora "Ateneum". Miałyśmy pełne wrażeń popołudnie -podróżowałyśmy pociągiem, a następnie musiałyśmy przejść przez wielki plac budowy w centrum miasta. Julia siedziała podczas przedstawienie na moich kolanach jak zaklęta, wpatrzona w aktorów na scenie. Inscenizacja wykorzystywała teatr cieni, grę aktorską i teatr lalkowy, natomiast sama interpretacja wyszła poza schemat znanej nam wersji kopciuszka, wprowadzając zabawną i ekspresyjną postać szczura. To było dla nas obu duże przeżycie i miło spędzony czas :-)

"Kopciuszek", adaptacja: Marta Guśniowska, reżyseria: Jacek Popławski, scenografia: Nori Sawa, muzyka: Michał Kowalczyk, premiera: Śląski Teatr Lalki i Aktora "Ateneum", 24.03.2012

Tutaj znajduje się recenzja przedstawienia.

fot. Tomasz Zakrzewski

fot. Tomasz Zakrzewski

fot. Tomasz Zakrzewski

piątek, 27 kwietnia 2012

Warszawa


W minionym tygodniu (21-22.04.2012) byłyśmy z Julią w Warszawie. Spotkałam się z bratem i jego dziewczyną, załatwiłam sprawy naukowe i wspaniale spędziłam czas z córką :-)


Wujek z ciocią zabrali Julię na spacer po starym mieście. Największą atrakcją okazała się bryczka z koniem (czyli karoca) i panna młoda, która nią jechała. Warszawska syrenka jej się nie podobała, bo: nie ma błękitnych łusek, nie ma różowego staniczka i trzyma w rękach tarczę i miecz i ma nieładny kolor. No cóż życie ;-) Jula robiła także ogromne bańki.



Po południu wszyscy udaliśmy się do Centrum Nauki Kopernik. Mieliśmy już wcześniej karnety, więc ominęło nas stanie w kolejce. Miejsce niesamowite i dla dziecka i dla dorosłego. Bez względu na wiek ludzie spacerowali i eksperymentowali z ciekawością w oczach. Dopiero o 17.50 mogłyśmy wejść na specjalną wystawę dla maluszków - wystawa bzz, więc sporo czasu spędziłyśmy na pozostałych ekspozycjach. Przyznam się, że sama niewiele doświadczyłam starając się pomóc Julce w jej eksperymentach, ale i tak była to dla mnie wielka frajda. Poniżej film i zdjęcia z miejsc, które było ciężko opuścić małemu człowiekowi. Duże wrażenie zrobił na nas symulator trzęsienia ziemi.

Na tym kole córka była wiele razy i każde zejście trzeba było długo negocjować.








W niedzielę rano, wybraliśmy się na spacer w pobliżu starówki. Było ciepło, słonecznie i fantastycznie :-)
Więcej zdjęć z pobytu w Warszawie tutaj.

środa, 21 września 2011

Góra Żar


Julia zdobyła kolejny szczyt na własnych nóżkach - Górę Żar*. W dół zjechałyśmy kolejką ponieważ pogoda nie zachęcała do zejścia.


* Żar (761 m n.p.m.) – szczyt w Beskidzie Andrychowskim (wschodnia część Beskidu Małego), znajdujący się nad Jeziorem Międzybrodzkim.).








Jezioro Międzybrodzkie




Julia w Muzeum Browarnictwa