Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plener. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plener. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Żory - Baranowice

Wycieczka do Żor:
1. Zwiedzanie żorskich zabytków
2. Zabawy w Miasteczku rowerowym i linowym placu zabaw
3. Wizyta w Baranowicach u Karolinki

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Wycieczka krajoznawcza na Górę Św. Jana i Wierzysko w Mikołowie

Góra Świętego Jana 2014.04.21
1. Wododział Odry i Wisły
2. Szlak handlowy Kraków - Wrocław
3. Miejsce odkrywkowego wydobycia węgla
4. Pozostałości kopalni Marta Waleska
5. Kamieniołom
6. Bunkry z czasów II Wojny Światowej
7. Wieża wodna z 1926 roku
8. A na deser nadciągająca ulewa (nie zdążyliśmy)




wtorek, 8 kwietnia 2014

Tatry w kwietniu

Z korespondencji:

Od 5-7.04 byliśmy rodzinnie w Tatrach. 
Mieszkaliśmy w Willi "Niespodzianka"
Było niesamowicie. Każdy kolejny dzień był lepszy od poprzedniego.  

Sobota - Polana Chochołowska. Pięknie, kwitły krokusy, ale wędrowaliśmy z milionem ludzi. 

Niedziela - Dolina Kościeliska. Niewielu turystów, więc wędrówka przyjemna. Na trasie zrobiliśmy Wąwóz Kraków, gdzie fragmentami wspinaliśmy się po łańcuchach. Julia była zachwycona. Ja momentami przerażona, jak ona wejdzie ;-) Widzieliśmy też całe zbocza gór z położonymi drzewami. Wyglądało to jak obrazy Beksińskiego.

W poniedziałek byliśmy nad Czarnym Stawem Gąsienicowym na wysokości 1624 m n.p.m. To najwyżej jak Julia weszła do tej pory :-) Przez połowę drogi szliśmy po śniegu. Schodząc ślizgaliśmy się w dół. Julia rzucała w nas śnieżkami. Było pięknie! Tego dnia Tatry były tylko nasze i garstki innych turystów. Szlaki zupełnie puste. Nad zamarzniętym jeziorem byliśmy zupełnie sami. 

W Zakopanem zwiedziliśmy Muzeum Tatrzańskie i zachwycaliśmy się architekturą miasta. Niesamowite są wille w stylu zakopiańskim.

Wróciłam tak wyciszona i spokojna, że wczoraj nie do końca rozumiałam co się wokół mnie dzieje w pracy.
Julia codziennie pokonywałam wiele kilometrów rozmawiając naprzemiennie z Jasiem lub ze mną. Im trudniejszy teren tym sprawniej szła.
Wczoraj cały dzień siedziała z kartką i kredkami. Stworzyła kilkanaście prac.

Tatry 5-7 kwiecień 2014

sobota, 24 sierpnia 2013

Pieniny

Pieniny

W Pieninach zrobiliśmy ponad 150 km. Jeden dzień spędziliśmy w Tatrach. Zdobyłaś wiele szczytów m.in. Trzy Korony, Sokolicę (Sokolą Percią), Wysoką, Świnicę w Tatrach. Im trudniejszy teren tym szybciej i zwinnej wędrowałaś. A w Tatrach i na Sokolej Perci byłaś jak mała koziczka górska :-)

niedziela, 14 lipca 2013

Mnożenie, bieganie i góry

Córko, uwielbiasz matematykę. W sklepach liczysz rzeczy na półkach i wieszakach :-) W drodze liczysz kroki, samochody, drzewa, ptaki, żuki... Ostatnio sprawdzałaś czy rodzice nie oszukują, że na liczydle jest 100 koralików. No i zaczęłaś mnożyć proste zadania w pamięci: 4*3, 3*5, 2*4. Zadziwiałaś się licząc w pamięci, że 3+5=8 i 4+4=8. Biegle liczysz do 100, ale zaczęłaś rozumieć na czym polega liczenie do 1000 i dalej :-)

Domagasz się także aby zabierać Cię na stadion. We miniony wtorek zrobiłaś 4,5 km (bieżnia, trawa i powrót do domu). Bieganie sprawia Ci radość!

No i chodzimy po górach:

  1. Goleszów PKP - Tuł - Wlk. Czantoria - Soszów - Stożek Schronisko - Mraźnice - Wisła Głębce PKP
  2. Soblówka - Przełęcz Kotarz - Młada Hora - Rycerki - Przeł. Przegibek - Wlk. Rycerzowa - Soblówka
  3. Wapienica - Błatnia - Klimczok - Szyndzielnia - Wapienica

sobota, 4 maja 2013

Majówka w Poznaniu

Galeria zdjęć

Dzień 1. Przedpołudnie spędziliśmy na poznańskiej starówce. Po obiedzie wybraliśmy się do Parku Gagarina, potem na Cytadelę i wróciliśmy przez Park Wodziczki do domu :-) Cały dzień aktywnie i na świeżym powietrzu. Juleczka zasnęła jak mały suseł.

Dzień 2. Podróż kolejką wąskotorową (parową!) Maltanka do ZOO. Zwiedzanie Nowego ZOO w Poznaniu. Popołudniowy spacer do parku, na plac zabaw i na siłownię na świeżym powietrzu. Niebo zachmurzone, ale bez deszczu. Aktywnie i mnóstwo wrażeń :-)

Dzień 3. Rano zwiedziliśmy Zamek Cesarski i ogrody zamkowe, potem udaliśmy się na rynek zobaczyć koziołki, paradę wojska i ułanów. Popołudniu wybrałyśmy się do Parku Sołackiego i Parku Wilsona. Przy tym drugim znajduje się Palmiarnia. Julia była zachwycona tym miejscem. Największe wrażenie zrobiła na niej wystawa muszli i akwarium. Ekscytowała się niemal każdą rybką z osobna :-)

Dzień 4. Przed obiadem wybrałyśmy się na Poranek Literacki do Księgarni "Z Bajki" - fantastyczne animowane zajęcia dla dzieci, czytanie książki połączone z zabawami ruchowymi i biblioterapią. Po południu pojechałyśmy zobaczyć Stare Miasto w promieniach słońca, weszłyśmy do Muzeum Instrumentów, a potem pojechałyśmy do Ogrodu Botanicznego. Tam, najbardziej nam się spodobała część poświęcona roślinom górskim. Ja nie wiem skąd Julia czerpie energię, ale mam jej bardzo bardzo dużo :D

Podsumowanie:
Poznań jest ładnym i czystym miastem. Ma piękne parki, które ciągną się pomiędzy osiedlami na dużych obszarach. Brakuje w nim placów zabaw dla dzieci. Są jakieś maleństwa, w większości sprzed 20 lat, albo i starsze. Spędziłyśmy bardzo aktywnie i ciekawie czas z moją najmłodszą siostrą i jej mężem. Juleczka ma świetne relacje z ciocią i wujkiem :-)


poniedziałek, 3 września 2012

Przedszkolak

Ależ miałyśmy dziś fantastyczny dzień! Julia spędziła część dnia w przedszkolu. Ja byłam zdenerwowana, ale starałam się być dzielna. Całus na pożegnanie i już jej nie było. Julia uwielbia obserwować, zajęła się więc analizowaniem sali, koleżanek i kolegów i przestała mnie widzieć, chociaż jeszcze chwilę rozmawiałam z Panią Moniką. Przyszłam po nią po obiedzie. Radośnie się przytuliła, a potem już trwał słowotok i powoli dowiedziałam się wszystkiego: śniadanie i obiad były smaczne i zjadła z apetytem, bawiła się w nowe zabawy, jedna dziewczynka ciągle płakała, bo tęskniła do swojej mamusi, każde dziecko ma swoją szufladę w sali, gdzie może chować swoje prace plastyczne.
W domu czekała na nią niespodzianka :-)

 

Po południu byłam z córką na Dziecięcej Akademii Lekkoatletycznej (DAL). Ja biegałam, ona uczestniczyła w zajęciach. Była najmłodsza wśród uczestników. Radzi sobie świetnie, dzielnie znosi porażki sportowe, czyli fakt, że nie zawsze wygrywa i nie zawsze jest pierwsza. Super znajduje się w sytuacjach rywalizacji drużynowej, choć zespół, w którym gra ma niewielkie szanse, aby wygrywać ;-) Dzieci ją wspierają, a pani trener ma wspaniałe podejście do maluchów. No i mogła się wybiegać, bo w przeciwnym wypadku zagadałaby mamę na śmierć :D





czwartek, 26 lipca 2012

Browarek na Jurze

Browarek to takie magiczne miejsce odkryte przez naszych bliskich znajomych. Działka znajduje się na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i jest pięknie położona. Z jednej strony graniczy z lasem, a po przeciwnej z nitką kolei PKP (Warszawa-Katowice), natomiast po bokach z rzeką Białką i lasem :-) W tym roku byliśmy tam już po raz trzeci.
Galerie zdjęć: Browarek 2009, Browarek 2010, Browarek 2012.

Bardzo lubię te wspólne pobyty, bo dzięki nim Julia może spędzać całe dnie na świeżym powietrzu i z innymi dziećmi. Obserwuję jak radzi sobie w relacjach z innymi, walczy o swoją przestrzeń, uczy się rywalizacji, poznaje nowe zabawy, doświadcza nowych rzeczy. Każda podróż, wyjazd i wycieczka to dla maluchów wielki krok w rozwoju, nabywaniu  nowych umiejętności i poznawaniu świata. Po każdym powrocie widzę te nowe osiągnięcia i wiem, że podróże uczą szybciej i lepiej niż cała dydaktyka świata :-)

Co robiłyśmy? Zbierałyśmy maliny i jagody leśne, chodziłyśmy na długie spacery, oglądałyśmy zamki (Mirów, Bobolice, Morsko), kąpałyśmy się w jeziorze (Kostkowice), biegałyśmy, skakałyśmy i cieszyłyśmy się każdą pogodą jak nam się trafiła :-) Było fantastycznie!










niedziela, 1 lipca 2012

1. rodzinna wycieczka rowerowa 2012

Wstaliśmy, zjedliśmy śniadanie i o 8.30 ruszaliśmy w trasę :-) Celem wycieczki była Msza Św. w Grocie Lourdzkiej w Panewnikach. Dzień zapowiadał się bardzo upalnie, więc zdecydowaliśmy się na wcześniejszy rekonesans po okolicy, aby po nabożeństwie zmykać prosto do domu. Bardzo lubię te wspólne wyjazdy. Julia obserwuje przyrodę, świat i fascynujący ją ostatnio horyzont ze swojego fotelika, czasami zatrzymujemy się aby dotknąć zboża lub zebrać materiał do domowych eksperymentów i badań. Zapis trasy tutaj.
Po tak aktywnym poranku, spędziliśmy leniwe popołudnie czytając i robiąc wprawki do pisania (wypełnianie książeczki ze szlaczkami).



wtorek, 26 czerwca 2012

Brenna 22-25.06.2012

W czerwcu udało nam się zrealizować rodzinnie jeszcze jeden wypad do Brennej. Spotkaliśmy się z przyjaciółmi a Julia miała towarzystwo nieco trochę starszych dzieci (I i II klasa). Do niedawna wydawało mi się, że jest bardzo ostrożna w kontaktach z nowo poznanymi osobami, ale widzę, że z każdym miesiącem jej to mija. Jest otwarta na ludzi, uważnie ich obserwuje i coraz szybciej wchodzi w relację. Komunikację ułatwia jej to, że ma piękny i bogaty język, co pozwala jej wyrażać w pełni swoje myśli i odczucia.
No i po każdej wyprawie wracamy z dojrzalszą córką :-)


wtorek, 12 czerwca 2012

Brenna 7-10.06.2012

Spędziliśmy niesamowity, rodzinny weekend w Brennej! Julia nauczyła się już robić zdjęcia i coraz częściej sięga po aparat. Dzięki temu znowu mamy z J. wspólne fotografie :-)
Przebywanie z dala od cywilizacji działa na nas wszystkich relaksująco, ale na córce mogłam to obserwować gołym okiem - żadnego marudzenie, duża samodzielność od ubierania po wylewanie sisiu z nocnika, radosny pyszczek on rana, aż do zaśnięcia (czy raczej padnięcia) ;-) Całe dnie spędzone na dworze: w strumieniu, na polance i w lesie, każdy posiłek zjedzony po chmurką. I najważniejsze - wyprawa na Przełęcz Salmopolską. Julia zrobiła ponad 11 km, bez najmniejszego marudzenia. Zwyczajnie przeszła cały odcinek, rozmawiając z nami, śpiewając i podskakując. Na Salmopolu zatrzymaliśmy się na pyszny posiłek, a podczas drogi powrotnej Julia stłukła jedno kolanko, dzielnie to jednak znosząc :-) W sobotę mieliśmy gości i Julia cały dzień spędziła w towarzystwie Karolinki.
Kidy dziecko przebywa całe dnie na łonie przyrody, obserwując sarny pasące się na polanie, żaby spotkane na leśnych ścieżkach, ptactwo harcujące w zaroślach i wędruje wszędzie z lupom, jak mały detektyw,  jest to dla niego nieustająca lekcja biologii. Nawet kaczka z kaczętami trafiła nad nasz mini zbiornik wodny koło strumienia :-)
Poniżej kilka zdjęć, a więcej w galerii.


w drodze na Przełęcz Salmopolską

przerwa na posiłek

trociny

zbite kolanko


zabawy z Karolką

dziewczyny ciągle zaśmiewały się do łez

kaczka z kaczętami

wtorek, 15 maja 2012

Mamowo-córkowe popołudnie

Miałyśmy wczoraj bardzo kobiecy dzień. Po pracy zabrałam Julię na zakupy :-) Gdy udało nam się zrobić sprawunki (buty, tunika i spódniczka) poszłyśmy sobie do pierogarnii na obiad. Julia sama wybrała miejsce, mając wielką ochotę na pierogi z jagodami. Zadowoliła się wersją z truskawkami, bo to jeszcze nie sezon na owoce leśne. Kiedy skończyłyśmy jeść, poprosiła czy możemy jeszcze sobie trochę posiedzieć i porozmawiać :-) To było super! Siedziałyśmy więc i opowiadałyśmy sobie różne historie. Następnie te słodkie pierogi trzeba było wybiegać, więc w drodze do domu zatrzymałyśmy się w parku na placu zabaw. Ponieważ nie było innych dzieci, Julka mogła zmieniać do woli obiekty swoich harców. Po powrocie do domu była tak pełna wrażeń, że sama zajęła się zabawą w bal (ciągle przetwarza tego "Kopciuszka" z Ateneum) i robienie przyjęcia. Nie bardzo chciała mojego towarzystwa w tych działaniach, towarzyszyłam jej zatem nad deską do prasowania i też było fajnie :-)

To była bardzo udane babskie popołudnie!



sobota, 5 maja 2012

Majówka w Brennej

Tegoroczną majówkę spędziliśmy wspólnie z dziadkami i Marynią w Brennej. Dziewczynki od rana do późnego wieczora biegały po dworze. Wybraliśmy się na kilka leśnych spacerów, gdzie udało się zrealizować mini lekcje biologii :-) Poza tym mogły się do woli bawić w baseniku, w strumyku, na łące, w piaskownicy i w domu. I zapewniam, że ani przez chwilkę się nie nudziły!
Po raz pierwszy rozstałam się z Julią na dwie doby. Musiałam wrócić z majówki wcześniej do pracy, a ona została z tatą i resztą rodzinki dwa dni dłużej. Wyobrażacie sobie, że nie tęskniła? Wspaniale radzi sobie beze mnie [co mnie nieco smuci ;-)]! Zrozumiałam, że powoli osiągamy stan, kiedy córka nie stanowi już absolutnej jedności z matką. Jestem świadoma swojej zaradności beze mnie, jest zdecydowana, pewna siebie i asertywnie wyraża swoje zdanie i swoje potrzeby wśród ludzi których zna, w środowisku, w którym czuje się bezpieczna. W tych okolicznościach obecność mamy jest zbędna, przynajmniej w tak krótkim czasie jak dwa dni ;-)









Więcej zdjęć.

niedziela, 18 marca 2012

Na tropie wiosny :-)

Piękna pogoda pozwoliła nam zaplanować rodzinną wyprawę do lasu. Chcieliśmy zbadać trasę Nordic Walking i pokazać Julii jak wygląda las wczesną wiosną. Szukaliśmy tropów zwierząt i wierzbowych kotków, spotkaliśmy rodzinę saren i rodzinę kosów, machaliśmy dwóm pociągom, a przystankami na naszej trasie były dwa powojenne bunkry.
Parametry trasy są widoczne tutaj. Córuń dzielnie zrobił dzisiaj około 8 km na własnych nóżkach, bo do tych 5.19 km spaceru po lesie trzeba jeszcze doliczyć poranną wyprawę do Kościoła i z powrotem.

tropimy...

pierwszy bunkier
drugi pociąg

niespodzianki na trasie

trociny

wierzbowe kotki

drugi bunkier


sarny

Stadion lekkoatletyczny

Dziewczynki zrobiły wczoraj dwa pełne okrążenia na stadionie lekkoatletycznym. Julia zasypiała już podczas czytania bajki na dobranoc :-)