W zeszłym tygodniu byłyśmy u okulisty dziecięcego w Tychach na konsultacji. Julia czasami skarży się, że bolą ją oczy. Wspaniały Pan Doktor z genialnym wyczuciem i podejściem do dzieci zbadał oczy i orzekł, że wszystko jest w porządku, ale to nic nie znaczy u takiego malucha. Tak więc przepisał atropinę i miałyśmy się zgłosić na wizytę po serii zakropleń.
Podawanie kropli do oczu nie należało do ulubionych zajęć naszej córki, ale jak trzeba to trzeba. Dzisiaj rano obyło się bez wrzasków. Po uprzednim zapewnieniu - Bardzo Cię kocham mamusiu. Dzisiaj nie będę wrzeszczeć, obiecuję - spokojnie podałam ostatnią dawkę leku.
Dzisiaj, po atropinie, lekarz ocenił wadę wzroku na -1,5, ale w tym wieku to się mieści w granicach normy i jest związane z fizjologią. Kontrola za 2-3 miesiące. Dostałyśmy kropelki na wszelki wypadek, gdyby się skarżyła na ból oczu w związku z jakimś zatarciem, czy małym zapaleniem spojówek.
Julia wspaniale radzi sobie podczas takich wizyt, jest chętna do współpracy, ciekawa tego co ją czeka. Wcześniej zawsze jej wszystko opowiadam, staram się oswoić i zapewniam, że ja cały czas będę jej towarzyszyć. Na pierwszym spotkaniu musiałam powtarzać każde polecenie okulisty, a dzisiaj już moje wsparcie nie było potrzebne. Nawet sobie razem z panem pożartowała. Tak więc kolejny lekarz, po pediatrze i stomatologu, został oswojony :-)
środa, 8 lutego 2012
wtorek, 7 lutego 2012
Pewnego dnia przy śniadaniu...
Dzisiaj obudziłam się ok 8.00 rano słysząc, że moje dziecko już działa w kuchni. Zastałam córkę ubraną i gotową do śniadania. Po raz pierwszy samodzielnie założyła na siebie wszystkie części garderoby. Od dawna już decyduje co na siebie założy. Mogę jedynie proponować pewne rozwiązania, ale to ona podejmuje decyzję od majteczek po tunikę czy sukienkę. Ostatnio miała zwyczaj ubierać się grubo po śniadaniu, na wyraźną naszą prośbę. Dzisiaj widać uznała, że coś trzeba ze sobą zrobić zanim mama wreszcie się obudzi ;-)
Najbardziej urocze było to, że rajstopki i koszulka zostały założone tył na przód. Oczywiście nie śmiałam proponować przebierania.
Następnie moje niezwykle samodzielne dziecko poprosiło na śniadanie racuszki, ale bez jabłka!
Po czym zjadło wszystkie cztery sztuki, każda z innym nałożeniem (cukier puder, golden syrup, nutella, powidła śliwkowe). Kiedy już dołączyłam do niej ze swoimi kanapkami i siedziałyśmy obok siebie słuchając po raz nie wiadomo który "Dzikich łabędzi" Julia rozmarzonym głosem (takim jak to potrafią trzy i pół latki) rzekła:
"Mamusiu jak to wspaniale tak sobie siedzieć razem, jeść śniadanie i patrzeć na modrzewia. I słuchać bajki o Elizie." Tu nastąpił przytul i łokciowanie.
Tak fantastycznie zaczęłyśmy dzisiejszy dzień :-)
Najbardziej urocze było to, że rajstopki i koszulka zostały założone tył na przód. Oczywiście nie śmiałam proponować przebierania.
Następnie moje niezwykle samodzielne dziecko poprosiło na śniadanie racuszki, ale bez jabłka!
Po czym zjadło wszystkie cztery sztuki, każda z innym nałożeniem (cukier puder, golden syrup, nutella, powidła śliwkowe). Kiedy już dołączyłam do niej ze swoimi kanapkami i siedziałyśmy obok siebie słuchając po raz nie wiadomo który "Dzikich łabędzi" Julia rozmarzonym głosem (takim jak to potrafią trzy i pół latki) rzekła:
"Mamusiu jak to wspaniale tak sobie siedzieć razem, jeść śniadanie i patrzeć na modrzewia. I słuchać bajki o Elizie." Tu nastąpił przytul i łokciowanie.
Tak fantastycznie zaczęłyśmy dzisiejszy dzień :-)
czwartek, 2 lutego 2012
Samodzielność
Dzisiaj Julia samodzielnie i dokładnie pościeliła swoje łóżko: schowała pościel do szuflady, nakryła materac kocykiem i ułożyła poduszki. W minioną sobotę poprosiłam ją aby uprzątnęła z podłogi zabawki, bo chciałam poodkurzać. Kiedy przyszłam do pokoju po jakimś czasie, Julka nie tylko sprzątnęła zabawki, ale i podniosła wszystkie rzeczy z podłogi i ułożyła je na łóżku. Miałam pokój gotowy do sprzątania :-)
Najmilsze jest to, że ona podpatruje to co my robimy i naśladuje nas w tym, ale sama wychodzi z inicjatywą :-)
Zuch dziewczynka!
Najmilsze jest to, że ona podpatruje to co my robimy i naśladuje nas w tym, ale sama wychodzi z inicjatywą :-)
Zuch dziewczynka!
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Ambicja i śnieg
Dzisiaj rano wychodziłam z domu bardzo wcześnie do pracy. Julia siedzi przy stole i zajada grzankę, a ja się ubieram do wyjścia. Żegnając się z nią mówię, żeby dokończyła swoje śniadanko i poszła się pobawić, a jak się znudzi to ma obudzić tatę. Uznała, że już jej się nudzi ;-) Po czym zadecydowała, że mam już wychodzić bo się spóźnię. Oczywiście tato czuwał w swoim łóżku.
Po popołudniu byłyśmy na ostatnich zajęciach z rytmiki w tym semestrze. Julia pięknie zaśpiewała piosenkę o zimie przy pianinie, dzwoniąc podczas refrenu dzwoneczkiem. To nie jest takie proste dla malucha, aby dzwonić wtedy, gdy trzeba a nie przez cały czas :-) Podczas jednej z zabaw ruchowych, dzieci biegały dookoła dywanu, w czasie gdy pani Andronika grała na pianinie, miały też za zadanie wymijać się, ale tak, aby nie potrącić osoby wymijanej. Julka skupiła się na bieganiu i kiedy muzyka ucichła wszystkie dzieci wskoczyły na dywan, a Julia uderzyła w płacz... Panie nie rozumiały o co chodzi, ja w pierwszej chwili też, ale szybko wyjaśniło się, że Julia nie zdążyła nikogo wyminąć, a czuła, że jest to konieczne do prawidłowego wykonania ćwiczenia. Myślę, że po raz pierwszy uzmysłowiłam sobie i zaobserwowałam u mojego dziecka, że jest ambitne.
Tak więc mam dzielną i ambitną córeczkę :-)
W piątek spadł wreszcie długo wyczekiwany śnieg, więc mogliśmy wybrać się na sanki, wojnę śnieżkami i długie spacery. To jest pierwsza zima, z której Julia cieszy się i korzysta nieograniczenie, swobodnie, pewna, sprawna, zwinna, ze świetną kondycją. W zeszłym roku jeszcze nie wszystkie jej ruchy pod warstwami ubrań były zborne i sprawne. Zabawy na śniegu dają ogromną frajdę i radość :-)
U nas tegoroczny śnieg był tęsknie wyczekiwany z jeszcze jednego powodu. Mąż od jakiegoś czasu przekonywał Julię, aby spała całą noc w swoim łóżku i przestała do nad przychodzić. Córka upierała się, że zacznie spać sama jak będą jej urodziny. Tato jednak przekonał ją, żeby zaczęła przesypiać samodzielnie całą noc jak spadnie śnieg. No cóż zaczęliśmy mieć wrażenie, że prędzej będą jej urodziny niż śnieżna zima :-)
Jednak od piątku mamy śnieg, a Julka śpi sama. Jeśli musi wstać na siusiu to nocniczek czeka obok jej łóżka i potem Julka wraca do siebie (czasem trzeba ją odprowadzić, ale nie protestuje, hihi). Rano jak wstawała przez weekend to miała przygotowane kolorowanki i lego, więc siadała do zabawy. W sobotę przyszła do nas o 8.20 :-) Wspaniale!
Po popołudniu byłyśmy na ostatnich zajęciach z rytmiki w tym semestrze. Julia pięknie zaśpiewała piosenkę o zimie przy pianinie, dzwoniąc podczas refrenu dzwoneczkiem. To nie jest takie proste dla malucha, aby dzwonić wtedy, gdy trzeba a nie przez cały czas :-) Podczas jednej z zabaw ruchowych, dzieci biegały dookoła dywanu, w czasie gdy pani Andronika grała na pianinie, miały też za zadanie wymijać się, ale tak, aby nie potrącić osoby wymijanej. Julka skupiła się na bieganiu i kiedy muzyka ucichła wszystkie dzieci wskoczyły na dywan, a Julia uderzyła w płacz... Panie nie rozumiały o co chodzi, ja w pierwszej chwili też, ale szybko wyjaśniło się, że Julia nie zdążyła nikogo wyminąć, a czuła, że jest to konieczne do prawidłowego wykonania ćwiczenia. Myślę, że po raz pierwszy uzmysłowiłam sobie i zaobserwowałam u mojego dziecka, że jest ambitne.
Tak więc mam dzielną i ambitną córeczkę :-)
W piątek spadł wreszcie długo wyczekiwany śnieg, więc mogliśmy wybrać się na sanki, wojnę śnieżkami i długie spacery. To jest pierwsza zima, z której Julia cieszy się i korzysta nieograniczenie, swobodnie, pewna, sprawna, zwinna, ze świetną kondycją. W zeszłym roku jeszcze nie wszystkie jej ruchy pod warstwami ubrań były zborne i sprawne. Zabawy na śniegu dają ogromną frajdę i radość :-)
U nas tegoroczny śnieg był tęsknie wyczekiwany z jeszcze jednego powodu. Mąż od jakiegoś czasu przekonywał Julię, aby spała całą noc w swoim łóżku i przestała do nad przychodzić. Córka upierała się, że zacznie spać sama jak będą jej urodziny. Tato jednak przekonał ją, żeby zaczęła przesypiać samodzielnie całą noc jak spadnie śnieg. No cóż zaczęliśmy mieć wrażenie, że prędzej będą jej urodziny niż śnieżna zima :-)
Jednak od piątku mamy śnieg, a Julka śpi sama. Jeśli musi wstać na siusiu to nocniczek czeka obok jej łóżka i potem Julka wraca do siebie (czasem trzeba ją odprowadzić, ale nie protestuje, hihi). Rano jak wstawała przez weekend to miała przygotowane kolorowanki i lego, więc siadała do zabawy. W sobotę przyszła do nas o 8.20 :-) Wspaniale!
sobota, 7 stycznia 2012
Klocki lego
Julia bawi się klockami lego od dawna. Na pierwsze urodziny dostała zestaw lego duplo sklep. Później rozbudowaliśmy go trochę o podstawowe elementy i kilka figurek. Bawiła się tymi klockami aktywnie jeszcze jesienią 2011. Na trzecie urodziny dostała od nas zestaw normalnego lego do budowania, a pod tegoroczną choinką znalazł się mały zestaw domek i płytka budowlana. To absolutny hit. Chyba ta płytka spowodowała, że córka przerzuciła się z duplo na małe klocki. Mąż zbudował jej zamek i domek a dziecko godzinami sobie to przetwarza po swojemu, częściej samodzielnie niż z naszą pomocą. A dziś odwiedził nas wujek Paweł i ciocia Do. Wujek jest specjalistą od lego i spędził z Julią większość spotkania w jej pokoju na dywanie robiąc jeziorko, próg zwalniający i aranżując zajęcia dla figurek. Dziecko ze łzami w oczach pozwoliło przenieść budowlę z podłogi na biurko, aby wreszcie o 21 udać się do kąpieli. "Mamusiu ja chcę aby wujek Paweł znowu jutro przyjechał i bawił się ze mną..."
| zabawy z tatą |
| zabawy z wujkiem |
wtorek, 27 grudnia 2011
Książki pod choinką
W tym roku Julia pod choinką znalazła kilka książek, klocki lego, lalkę Barbi z pięknymi sukniami i ubranka. Dzisiaj miałyśmy dzień kanapowy i czytałyśmy książkę Janoscha Panama. Opowieści o Misiu i Tygrysku znamy już od dawna, bo wypożyczałyśmy je z biblioteki. My z mężem też bardzo je lubimy :-) Tym bardziej ucieszyłam się kiedy Wydawnictwo Znak wydało w jednym tomie kilka opowiadań pozostawiając przy tym pełne ilustracje z pojedynczych tomów. Historie są piękne, napisane z niesamowitym poczuciem humoru, śmieszą nie tylko dzieci i w barwny sposób opowiadają o takich wartościach jak przyjaźń i radość z tego, że żyjemy. Jeśli ktoś jeszcze nie zna Janoscha to polecamy serdecznie :-) Bez względu na wiek czytelnika!
Martynka i Zawody to zeszyty ćwiczeń, które pozwoliły mi odpocząć od czytania i zajęły moje dziecko manualnie. Bardzo ciekawą propozycją jest niewielka książka obrazkowa, pełna szczegółów "Jaka to epoka?" Julka uwielbia jak się jej opowiada, można więc snuć historie o poszczególnych okresach historycznych a dziecko dowiaduje się o życiu ludzi w bardzo odległych czasach... Może się to wydawać nieco abstrakcyjne rodzicom takich maluchów, ale dzieci na prawdę przyswajają historię w sposób naturalny i potrafią tą wiedzę wykorzystać. Np. latem podczas zakupów na targu Julia krzyczy na całe gardło widząc na stoisku pomidory "Mamo pomidory królowej Bony!"
Ciekawa jest także seria Wydawnictwa Hachette "BAWIDOC". My mamy akurat książeczkę poświęconą porą dnia i nocy. Genialna, z mnóstwem zakamarków, okienek i ruchomych elementów.
Pozostałe tytuły będziemy zgłębiać w najbliższych dniach. Dodam tylko, że Biblia dla rodziny to książka nagradzana w prestiżowych konkursach międzynarodowych.
Martynka i Zawody to zeszyty ćwiczeń, które pozwoliły mi odpocząć od czytania i zajęły moje dziecko manualnie. Bardzo ciekawą propozycją jest niewielka książka obrazkowa, pełna szczegółów "Jaka to epoka?" Julka uwielbia jak się jej opowiada, można więc snuć historie o poszczególnych okresach historycznych a dziecko dowiaduje się o życiu ludzi w bardzo odległych czasach... Może się to wydawać nieco abstrakcyjne rodzicom takich maluchów, ale dzieci na prawdę przyswajają historię w sposób naturalny i potrafią tą wiedzę wykorzystać. Np. latem podczas zakupów na targu Julia krzyczy na całe gardło widząc na stoisku pomidory "Mamo pomidory królowej Bony!"
Ciekawa jest także seria Wydawnictwa Hachette "BAWIDOC". My mamy akurat książeczkę poświęconą porą dnia i nocy. Genialna, z mnóstwem zakamarków, okienek i ruchomych elementów.
Pozostałe tytuły będziemy zgłębiać w najbliższych dniach. Dodam tylko, że Biblia dla rodziny to książka nagradzana w prestiżowych konkursach międzynarodowych.
niedziela, 25 grudnia 2011
Krojenie nożem
Praca w kuchni i towarzyszenie mi w codziennych czynnościach wyraźnie sprawiają Julii przyjemność. Ciągle jestem pod wrażeniem jak 3,5 latek potrafi sprawnie posługiwać się nożem, krojąc nawet drobne produkty. Poniżej zdjęcia z krojenia grzybów do wigilijnej zupy i kapusty.
Subskrybuj:
Posty (Atom)